POEZJA SERCEM PISANA.... Prosiak, Kubus - dwa pijaki Wpadli raz na pomysl taki: Najebiemy sie jak bela, Bedzie ubaw jak cholera. Pomysl byl to zakurwisty. Poszli kupic wódy czystej. Wódka droga, choc niezdrowa, Trzeba kase skombinowac. Poszli w brame - prawda szczera i czekaja na frajera. Ale w lesie cisza glucha i cholerna zapizdziucha. Nagle Krzysio sie pojawil Prosiak w morde go zaprawil Kubus z buta zapierdolil. Prosiak podszedl - i ogolil. Krwia ma ujebane rece Ale kasy jest juz wiecej Za jebane zlote cztery Bedzie chlania od cholery. Jest tu w lesie stumilowym Taki sklep monopolowy Gdzie jest wóda za 2 zety. Sklep daleko jest niestety... Maja jednak leb chopaki Wpadli wiec na pomysl taki Aby szybko, jednym susem Przebyc trase autobusem. Jada sobie komfortowo Myslac, ze jest mlodziezowo. Nagle wpadka - nie do wiary! W autobusie sa kanary! Wiedz, ze nasi przyjaciele, To nie lapsy sa, nie cwele, Nawet kanar - choc chuj duzy, nie zaklóci im podrózy. W morde mu chlopaki dali, Z laczka w oko dojebali, Zakonczywszy w brzuch fajfusa Wyskoczyli z Ikarusa. Wnet dotarli do sklepiku. Wtem mis mówi: "musze siku". Odlal sie nie patrzac gdzie, Nagle slyszy - ktos sie drze. "Te, Puchatku! Pojebusie! Co szczasz na mnie, ty fajfusie! Przyjaciela nie poznajesz? Na kolege mocz oddajesz?" Byl to osiol Klapouchy Co to mimo zapizdziuchy Leczyl kaca po libacji I sie cwiczyl w masturbacji. "Klapouchu, madafaku! Co tu robisz, ty jebaku?" "Wlasnie ciaglem se ogóra, Gdy poczulem - ktos mi siura!" Poszli do sklepiku gazem, 7 zlotych mieli razem. Wiec kupili dwie wódeczki, I dwie wisni buteleczki. Obalili je szybciutko, Poradzili se tez z wódka. Trunki szybka daja w glowe I koncepty ida nowe: Kubus spiewa jak w operze, Prosiak beknal sobie szczerze, Zas Klapouch - swintuch wielki, Juz przelecial 2 wróbelki. Na dupczenie sie zebralo, A ze panien w lesie malo Trzeba bylo pieprzyc ptaki, Psy, wiewiórki i slimaki. Wlasnie kiedy przyszla pora Jechac wspólnie wraz gasiora Poslyszeli wtem trzy slowa: "Co jest, kurwa?" - rzekl Pan Sowa. Gdy spojrzeli sie do góry Zobaczyli dziób ponury. To Pan Sowa z kolesiami Tak zwanymi "dresiarzami". Trzeba wiedziec, ze Pan Sowa To osoba jest nerwowa. Gdy sie wkurwi, daje slowo - Wtedy calkiem jest chujowo. Kubus dostal pika z glówki, Wzial tez w brzuszek z bejsbolówki, Gdy juz lezal, goscie w paskach Kopli jeszcze z adidaska. Sie wkurwili przyjaciele. Prosiak krzyknal: "O wy cwele!" Nagle poczul ból posladka I podzielil los Puchatka. Rzekl Klapouch, kumpel trzeci: "Mnie tak latwo nie wezmiecie!" Wyjal nóz z d... Prosiaka I ugodzil Sowe w... ptaka! Co sie dzieje! Krew sie leje! Osiol sie jak pojeb smieje, Sowa zdycha krwawiac z kroku, A koledzy spia na boku. "Na nich kurwa!" Sowa kwika "Trzeba pomscic mego Dicka! Za me meki, za me bóle, Niechaj zgina gupie chuje!" Dresy Sowy to twardziele I choc glupi sa jak ciele, To gdy trzeba komus wjebac, Oni wjebia komu trzeba. To zbyt wiele dla osiolka. "Znajdzcie se innego ciolka" - wrzasnal tak do obu cweli, Zwial, i tyle go widzieli. Dresy Sowy - to prostaki. Sie musieli wyzyc na kims A najblizej byl ich szef, No to bec! szefowi w leb. Trzeba konczyc nasze story, Kto nie zasnal do tej pory Chyba jest z pojebów rasy, Albo zazyl jakies kwasy. Taki moral naszej bajki: Nie pij wódy, nie rusz fajki, Nie wal konia, nie pal skretów, Nie podrabiaj dokumentów... Siostry od tylca nie ruchaj, Nie bij ludzi, mamy sluchaj, Zalóz gume przed ciupcianiem... Dobra, koncze przynudzanie! Tak sie konczy nasza bajka. Myster Sowa stracil jajka, Reszta, po porannym piwie, zyla dlugo i szczesliwie.